poniedziałek, 19 września 2016

Żyje!!!

Witajcie moji drodzy czytelnicy. Jak zapewne zauważyliście postów nie było przez prawie cały miesiąc. Co było powowodem mojej dłuższej i dotąd nieuzasadnionej nieobecności? To bardzo proste - rodzice dali mi szlaban na bloggera, cały internet. Telefon mi zarekwirowali, a laptopa schowali. Na szczęście udało mi się ich przekonać by odwiesili mi szlaban wcześniej niż mieli zamiar. Nowa notka pojawi się do końca tego tygodnia. Oprucz tłumaczenia się z niebecności pragnę zaprosić was na mój nowy blog Akademia Panny Hamond. Będzie on opowiadał o dwujce rodzeństwa Nicol i Williamie. Niestety reszty wam nie zdradzę, ale jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć to po prostu zajrzyjcie na bloga. I to by było na tyle. Zapraszam do czytania i życzę miłego życia! (Xd).

wtorek, 2 sierpnia 2016

Rozmowa

Informacje od razu. Ta nota będzie krótka
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wyszliśmy z jaskini. Oby to nie było njc poważnego. Rodzice usiedli na perzeciwko mnie i patrzeli na mnie. W sumie nie wiem jakie uczucie było w ich spojżeniu. Raz się wydawało zaniepokojenie, raz to był strach, a nawet przerażenie. Czym oni tak się denerwują? Przecież nic nie zrobiłam.
- Neshi to bardzo ważna sprawa, więc skup się. - zaczęła mama
- Mama ma rację Neshi. - powiedział tata
- Powiedzcie mi wkońcu o co wam chodzi? - już nie wytrzymałam, ale uśmiechałam się jeszcze.
- Neshi ty masz dar nieśmiertelności. - powiedziała mama
- To jakiś rzart? Z tego co wiem prima aprilis był dawno temu.
- Nie Neshi to nie jest rzart to jest na poważnie. - powiedział tata poważnym tonem
- Ale jak to to nie możliwe. - powiedzialam z niedowierzaniem, ale gdy tylko spojżałam na miny rodziców zrozumiałam, że to nie żarty. - A więc to prawda tak?
- Tak Neshi i ten dar musi pozostać w tajemnicy do czasu usunięcia go. - powiedziała mama
- Rozumiem będzę milczeć jeśli chodzi o tą sprawę. A teraz przepraszam bardzo, ale idę spać. - Powiedziałam i odeszłam, wiem to była słaba wymówka, ale nie wymyśliłam niczego innego. To jak na dzisiejszy dzień za dużo.

Ok koniec notki. Chciałabym podziękować Mambo za komentowanie mojego bloga. Nie dam pytań bo nic nie wymyślę xd. A teraż rzegnam i życzę dobrej nocy. Jutro nowa notka.
Pozdrawiam

Czy ktoś o niewinnym wyglądzie zawsze jest taki niewinny?

- Nie wtrącaj się ty mały idioto! - wrzasnęła lwica
- Ciociu jestem księciem naszej Ziemi i rozkazuję ci zostawić te lwiątka! A teraz jeśli pozwolisz ciociu Carmen to pójdę z nimi i zamieszkam w Magicznej Dolinie.
Lwica na słowa tego małego lwiaka zaczęła mierzyć mnie i moich przyjaciół wzrokiem. Nagle zatrzymała się na mnie, ale jej wzrok nie był już pełny gniewu, ale zdziwienia. Lwica zaczęła do mnie powoli podchodzić i powiedziała.
- Proszę wybaczcie moje zachowanie i zechciejcie przyjąć moje zaproszenie na obiad na naszej ziemi. A przynajmiej ty je przyjmij droga lwiczko. - te ostatnie zdanie skierowała do mnie. Nie wiem o co jej chodzi, ale przyblirzała się do mnie.
- Zostaw ją ciociu! - wrzasnął lwial
Po tych słowach nasza piątka, a teraz szóstka uciekła spowrotem na tereny Magicznej Doliny.
- Jeju! Pierwszy raz widzę lwy zza granicy. I jestem Tofauti, książe Czarnej Ziemi.
- Ja jestem Baridi przyszły król Magicznej Doliny. To są moi przyjaciele Dogo, Katy i Anabell, a to moja kuzynka Neshi.
Tofauti wyglądał na miłegi i na takiego co ma dobre zamiary.Ale czy jego niewinny wygląd jest tylko przykrywką?

- Przepraszam Baridi, ale czy nie mógłbyś zaprowadzić mnie do króla tej przepięknej ziemi? - zapytał nasz nowy znajomy.
- Pewnie.
 A nie chcesz wracać na swoją ziemie? - zapytał Dogo, widocznie jest zazdrosny o to, że mój kuzyn ma nowego znajomego
- Nie. Nie jestem następcą tronu, a tutzltutaj czuję się znacznie lepiej niż na mojej ziemi.
- Baridi zaprowadźmy już Tofautiego do twojego taty. Powinniśmy mu się odwdzięczyć za to co dla nas zrobił. - powiedziałam
- Racja. Chodź Tofauti.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ja, Baridi i nasz nowy gość przyszliśmy do jaskini królewskiej.
- Ojcze to jest nasz znajomy Tofauti. - naszego gościa przedstawił Baridi
- Witaj wasza wysokośćci. Mam na imię Tofauti. Pochodzę z Czarnej ziemi i prosiłbym o przejęcie do twojego stada.
- Cóż... Tofauti możesz przyłączyć soę do stada. Dopuki nie znajdziemy ci rodziny zastępczej zajmie się tobą Misha.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Niestety Baridi musiał zostać na nauce u mojego wujka, a reszty nie mogłam znaznaleźč, więc postanowiłam pokazać Tofautiemu naszą ziemi.
- Więc tak Tofauti tam jest wodopuj, po prawej są skały lwiątek, po prawej baobab naszego szamana, a przed nami jest jezioro.
- Dzięki, że mnie oprowadziłaś Neshi.
- Naprawdę to była dla mnie wielka. Przyjemność. Wkońcu poznałam kogoś w moim wieku. W stadzie są lwiątka starsze odemnie.
- Tak samo jest u mnie w stadzie.
- Powinniśmy już wracać. Zaraz będzie ciemno.
Ja i Tofauti szliśmy w ciszy, po kilkuminutowej wędrówce doszliśmy do mojej jaskini.
- Tofauti idź już się połuż musimy porozmawiać z Neshi. - powiedział mój tata. Mam nadzieje, że nie dowiedział się o naszym wypadzie na ziemie wroga. Z rodzicami wyszliśmy z jaskini, a kiedy byliśmy już nana dworze zaczęła się rozmowa.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział za nami. W sumie nie mam nic do ogłoszenia, oprucz tego, abyście zajrzeli do zakładki podpisz się. A teraz moja ulubiona część - pytania
1. Dlaczego Carmen nie zatrzymała Tofautiego?
2. Czy przyjęcie tofautiego do stada było dobrą decyzję?
3. Co sądzicie o Tofautim i jakie ma zamiary?

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Zaczynają się kłopoty...

   Anabell
Obudziłam się bardzo wcześnie. Jeszcze nikt nie wstał, więc postanowiłam iść obudzić Neshi. Ona zawsze ma dobre pomysły. Wstałam z miejsca, ale poczułam, że ktoś pociągnął mnie za ogon. Obwróciłam się i zobaczyłam Katy. Och... Czego ona odemnie chce!?
- Gdzie się wybierasz? - powiedziała moja siostra z chytrym uśmiechem
- A czemu chcesz wiedzieć? Czy to jakieś przesłuchanie? - odpowiedziałam siostrze.
- Ciszej, bo zaraz obudzisz stado. Przyznaj się idziesz po Neshi, aby wyjść z nią. - moja siostra skąś to wiedziała, ale z kąt?
- Widzisz? Miałam racje! Chciałaś wyrwać się z Neshi i zostawić mnie i resztę paczki. - powiedziała siostra
- Słuchaj Katy! Po pierwsze nie chciałam wyrwać się z Neshi, po drugie po resztę też chciałam iść. Ale po ciebie nie, więc wróć do mamy. I puść mój ogon!
- Myślisz, że grzeczne zostanę z mamą? Mylisz się. Wystarczy, że pójdę do mamy i wypłaczę się.
- Ale z ciebie wredna baba! No dobra! Chodź za mną.
Boże... Jak ona mnie denerwóje! Musi iść ze mną, ponieważ nie chcę, aby mama była na mnie zła za to, że niechcę wziąć za sobą tego chodzącego zła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kilka minut później wszyscy zebraliśmy się w jednym miejscu.
- Dobra co robimy? - zapytał Dogo
- Ja mam genialny pomysł. Chodźmy na granice z Czarną Ziemią. - powiedziała Katy. Nie wiem w co ona chce nas wpakować.
- No... naprawdę świetny pomysł. - powiedziałam z sarkazmem
- Daj spokuj Anabell. - o odezwał się książe
- Dogo ma racje. Co może się stać? - ten Dogo mnie wkurza, jak zwykle trzyma stronę tego Baridiego
- Neshi idziesz ze mną czy wolisz złamać zakaz zbliżania się do granicy?
- No niewiem...
- Anabell mogę na słówko? - powiedziała moja jakrze mądra siostrzyczka. - Dobra chcesz abym poszła do mamy i naskarzyła na ciebie? - powiedziała Katy kiedy doszłyśmy od reszty
- A co niby jej powiesz? Że nie chcę złamać zakazu? Wybacz, ale mama raczej ci nie uwierzy.
- Ach tak? Wiesz jak na ciebie nagadałam mamie po tym wypadku z antylopami.
- Po prostu kłamałaś Katy!
- Och nie! Anabell ja nigby ni kłamie, ale tylko odrobinę przekręcam prawdę.
- Wygrałaś idziemy.
Ja nie wiem co jest daje manipulować sobą. Oby nic się nie stało.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Doszliśmy do granicy. Nasza ziemia była taka piękna, pełna roślin, a ziemia tych czarnych Murzynów była kompletnie zniszczona.
- I widzicie? Nic się nje stało, a dzięki Katy mamy świetną zabawę. Mam racje Dogo? - O! Książe się odezwał!
- Tak... Jak zwykle z resztą.
Zaraz krzaki zaczęły się ruszać. Wszyscy z napięciem oczekiwaliśmy co wyjdzie zza krzaków. Jeśli to jest ktoś z Murzynów to przekichane. Wszyscy oczekiwaliśmy w napięciu. I jak przeczuwałam zza krzaków wyłoniła się pewna lwica. Była cała szara i miała błękitne oczy.

Nie no ja chyba zwariuje już drugi raz pakujemy się w kłopoty.
- Dogo, zrób coś... - Szepnął ksiąrze tchurz do przyjaciela. Baridi nie powinien rządzić nawet jakąś kupą!
- Eee okej. Przepraszam bardzo pani dziwaczko, ale stoi pani przed księciem Magicznej Doliny i chciałbym prosić panią o pozwolenie powrócenia na naszą ziemię.- nie no ja nie mogę. On też nie umiałby rządzoć jakąś głupią kupą.
Ja to załatwię!
- Przepraszam bardzo pani z Murzyńskich ziem, ale dlaczego pani nas nie przepuści. I proszę nie patrzeć tak na mnie!- nie wiem co mi do głowy przyszło, aby tak odezwać się do nieznanej mi osoby.
- Ty niewychowane, beszczelne dziecko! Mamusia nie nauczyła cię dobrego zachowania wobec dorosłych? - już uniosła łapę, aby mi pożądnie przyłorzyć, ale powstrzymało ją pewne lwiątko
- Ciociu nie rób im krzywdy! Proszę!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Notka za nami. Nie ma co się zabardzi rozpisywać, ale mam takie pytanie wolicie krótkie notki, ale częstrze czy dłurzsze rozdziały, ale żadko. Wiem, że przesadziłam z fymi murzynami i tak dalej, ale proszę się nie czepiać, ponieważ Anabell ma dziś zły dzień ze względu na Katy. A teraz pytania.
1. Kim jest to tajemnicze lwiątko?
Pozdrawiam.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Zwykły dzień Neshi

-Zgadzamy się! - to były ostatnie słowa wypowiedziane przez rodziców podczas wizyty w baobabie Nafasiego.

*~*
Obodziłam się zalana potem. Rozejrzałam się do okoła, leżałam w jaskini obok rodziców. Było jeszcze wcześnie. Uff. Odetchnełam z ulgą to tylko zły sen. Może powinnam obudzić mame i o wszystkim jej opowiedzieć? Po chwili namysłu doszłam do wniosku, że zrobie to rano. Na szczęście dzisiejszy dzień spędzę z mamą. Już nie mogę się doczekać. Czas mi się okropnie dłużył. Minutuy mijały powoli, zaczełam już się denerwować. Dlaczego ten czas nie może płynąć szybciej?! Strasznie się nudziłam, aby zabić ten dłużący się czas postanowiłam porysować pazurem po ziemi. Może uda mi się narysować się coś takiego jak Nafasi. Rysuję, rysuję, rysuję ( a tak naprawdę bazgrze po ziemi). I co wyszło? Jakiś brzydki pysk lwa. No cóż... Nie każdy może być dobry we wszystkim. Usłyszałam, że lwice zaczynają się budzić. Zamazałam rysunek łapą. Kątem oka dostrzegłam mame, która się obudziła. Podeszłam do niej. I zapytałam czy mogę iść obserwować polowanie. Mama na początku nie była zbyt pewna odpowiedzi, jednak po krótkim czasie pozwoliła mi, ale pod warunkiem, że będę obserwować z dalekiej odległości. Podczas polowania każda lwica wiedziała co ma robić i gdzie stać. To był wspaniały widok patrzeć jak grupka, która składa się z kilku lwic jest zgraną grupą. Wyglądały jakby umiały czytać sobie w myślach. Napoczątek lwice otoczyły stado, wybrały cele, którymi były dwie młode, dorodne antylopy. Następnie podzieliły się na grupki, zaatakowaly antylopy i... śniadanie gotowe. Nie mogę się doczekać tego dnia, w którym odbędzie się moje pierwsze polowanie.

Wraz z lwicami i mamą wróciliśmy na Magiczną Skałę. Zjadłam śniadanie, po czym z mamą wyszłam z jaskini. Miałyśmy w planach spędzić ten dzień na łące. Kiedy tam doszłyśmy na miejsce mama zaproponowała, że opowie mi historie.

Misha 
To Nafasi zalecił mi abym opowiedziała tę historie. Musimy z Hatuą powiedzieć naszej córce jaki jest jej dar i musimy go usunąć. Nafasi powiedział abym opowiedziała jej tą historie.
- Neshi wysłuchaj tę historię- powiedziałam. Moja córka zwróciła na mnie uwagę i zaczęła patrzeć na mnie z zaciekawieniem - Dawno dawno temu na Lwiej Ziemi jeszcze za czasów króla Ahadiego - zaczęłam opowiadać - zaczęły rodzić się w stadzie różne lwy, ale najrzadszy gatunek to lwy nieśmiertelne. Lwy oraz lwice, które posiadały ten dar nie mogły umrzeć przez rzadne obrarzenia i choroby. Były niepokonane. Pewnego razu nieśmiertelni nie mogli znieść, że dowodzi nimi zwykły lew, więc zajeli ziemie, która dawniej była nazywana Wolną Ziemią. Nieśmiertelni założyli na Wolnej Ziemi Magiczną Doline. To było niepokonane plemie, które wygrywało wszystkie walki i Magiczna Dolina stała się najpotężniejszą ziemią...
- Ale to chyba dobrze, prawda? - przerwała mi córka
- Kochanie wysłuchaj tej opowieści do końca. A więc...Magiczna Dolina była wtedy najpotężniejszą ziemią, jednak lwy z Czarnej Ziemi nje mogły zaakceptować utraty swojej dawnej potęgi. W rezultacie Czarnoziemcy zaczeli spiskować przeciwko nieśmiertelnym. I wpadli na pomysł w jaki sposób uśmiercać nieśmiertelne lwy. Czarnoziemcy zaczeli wzywać najlepszych szamanów tamtych lat aby wynaleźli miksture , która umożliwi im pozbycia się nieśmiertelnych oraz pomoże przywrócić czarnym ich dawną chwałe i potęgę. I tak też się stało. Czarni wlali miksurę do wodopoju nieśmierlelnych. Każdy, kto wypił choć łyk zatrutej wody w trybie natychmiastowym umierał. Teraz jednak jest inaczej istnieją na świecie  kilka lub kilkanaście lwów, które są obdażone darem nieśmiertelności, a czarne lwy czychają na nich i chcą im go odebrać i wykożystać przeciwko innym ziemią.

Ja
Po tym jak mama skończyła opowiadać historie zaczęłam zadawać jej różne pytania typu: Dlaczego tak było?, Co się stało?, Czy możliwe jest, że każda osoba, którą znam ma taki dar? Mamie chyba znudziło się odpowiadanie na moje pytania, więc wzięła mnie w pysk i postawiła na pobliskiej skale, a następnie uśmiechnęła się. Oczywiście odwzajemniłam ten uśmiech.



- Mamo zestaw mnie na ziemie. - powiedziałam
Mama nic nie zrobiła tylko uśmiechnęła się chytrze. No cóż... skoro chce zaatakowayto chętnie pobawię się z nią, ale po mojemu. Kiedy mama przybliżyła się do mnie zeskoczyłam ze skały na jej gezbiet, a potem na ziemię. I wtedy przypomniałam sobie o moim koszmarze. Ale czy ma to sens marnować nasz cenny czas na opowiadanie o czymś co jest tylko snem.
****************************************************************

Wiem, że notka miała być później, jednak skończyłam ją szybciej niż zamierzałam. Teraz mam jakiś czas wolny, więc notki będą pojawiały się częściej, więc zaglądajcie tu częściej. Dodałam nową ankiete. Zapomniałam wspomnieć, że we werześniu będzie niespodzianka dla osób, które komentują. Następna notka jeszcze w tym tygodniu i zdradzę, że będzie z perspektywy Anabell. Dziesiaj nie będzie pytań, ponieważ dzisiaj w rozdziale strasznie przynudzałam. Pozdrawiam i zachęcam do komentowania. 








niedziela, 17 lipca 2016

Ankieta

Dodałam nową ankietę. Chodzi w niej o to czy waszym zadaniem powinnam założyć watachę wilków (blog). Notka pojawi się gdzieś środa-sobota, zatem oczekujcie nowej notki.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Info + mała pogadanka :)

Witajcie drodzy czytelnicy! Notki nie pojawiały się w ostatnim czasie i bardzo was za to przepraszam. Chciałabym poinformować was o tym, że notek nie będzie przez dłuższy czas. Będę was informować o nowych rozdziałach.

Notki przez okres dwuch tygodni nie będzie ze względu na mój wyjazd. Chciałabym wiedzieć jak wy spędzicie te wakacje. Napiszcie o tym koniecznie w komentarzu.

I chyba ostatnia sprawa. Mam coraz mniej komentarzy pod rozdziałami i chciałabym wiedzieć o czym chcecie czytać na tym blogu. Macie jakieś pomysły na jakieś zabawy, konkursy, ankiety? Jeśli tak to podzielcie się swoimi pomysłami w zakładce "Propozycje".

I to by było na tyle. Życzę udanych wakacji.

środa, 22 czerwca 2016

Dar dobry czy zły? ( part 2)

 Na szczęście wypadek lwiątek widziała * Mkali - królewska majordomuska. Papuga widząc w jakie kłopoty wpakowały się lwiątka, natychmiast poinformowała króla i rodziców lwiątek...

 U Nafasiego:
- I co? Czy nic się nikomu nie stało? - zapytała Uchawi, która jest obecną królową Magicznej Doliny
- Na szczęście wszyscy mają tylko drobne urazy. Wyleczę wszystkich w mgnieniu oka. - odpowiedział szaman - A czy wiesz może droga królowo, kiedy przyjdą Hatua i Misha. Muszę z nimi poważnie porozmawiać.
- Własnie przyszli - odrzekła
Brązowy lew i jego żona szybko weszli do jaskini Nafasiego.
- Gdzie jest Neshi? - powiedziała młoda lwica, a w jej głosie miżna było usłyszeć strach.
- Chodźcie, zaprowadze was do niej.
Na końcu sporej jaskini, na lekkim podwyższeniu leżała lwiczka. Mała najwyraźniej w śpiączce, ponieważ oddychała. Jej ciało miało na sobie trochę ran, a na jej pyszczku malował się lekki uśmiech.

Misha natychmiast podbiegła do córki i przytuliła jej ciało. Lwica spojrzała na szamana, a w jej oczach było widać łzy. Misha spojrzała na szamana, wyglądała tak jak wtedy gdy w łapach trzymała martwe lwiątko. Nafasi od razu zrozumiał o ci chodzi młodej lwicy i rzekł :
- Spokojnie Misho. Wasza córka żyje i ją wylecze. Jest w dużo lepszym stanie niż od razu po wypadku. Ale przy leczeniu Neshi zdziwiło mnie jedno i to jest coś dobrego, a zarazem złego.
- Co to takiego Nafasi. - powiedzieli w tym samym czasie mąż i żona.
Nafasi zanim wypowiedział dalsze słowa, spojrzał, czy nikt ich nie obserwuje.
- No więc tak, Neshi gdy tylko do mnie trafiła na leczenie byłem zdziwiony samym faktem, że jeszcze żyje. Inne lwiątka z takimi obrażeniami umarłyby na miejscu. Jednak oprucz dużej ilości ran nic jej nie było. I pewnego wieczoru objawił mi się duch byłej królowej Umri, który mi powiedział, że... Wasza córka ma dar nieśmiertelności.
-  Że co takiego?
- Dar nieśmiertelności. Ten dar jest niezwykle rzadki. Jedyną krewną Neshi, która posiadała ten dar to była twoja matka Hatuo - Umri.
- To dobrze czy źle, że nasza córka ma ten dar?
- Obawiam się, że będą przez to kłopoty, ponieważ nasi sąsiedzi zabijają wszystkich nosicieli tego daru. I to właśnie lwy z Czarnej Ziemi zabiły byłą królową. Neshi grozi to samo. Trzeba jak najszybciej usunąć jej ten dar.
- Ale w jaki sposób Czarnoziemcy odbierają im te dary, w jaki sposób ty to zrobisz? - powiedziała Misha
- Ich rytuały są okropne. Czarnoziemcy najpierw zabierają ofierze radość, następnie zabierają im dusze, ponieważ w inny sposób nie da odebrać nieśmiertelności. A ja? Ja po prostu przygotuję ją na zabieg, potem dam jej specjalną mieszankę ziół. I za pomocą duchuw władców z przeszłości zabierzemy jej ten dar i po sprawie, ale może być jeden skutek uboczny, bez doświadczenia można odebrać dar, a tym samym pozbawić ofiare wszystkiego oprucz życia. To co? Zgadacie się?
- Więc my...

* Mkali ( suahili bystra)

*****************************************************
Notka za nami. Wiem, że długo nie było, ale teraz jest. Nie mogę uwierzyć, że już koniec roku i że, skończyłam przygodę z podstawówką z dobrą średnią. Jeśli podobała się notka, proszę o komentarze. Teraz notki będą pojawiać się częściej niż zwykle. Przepraszam za literówki i błędy, które z pewniścią toważyszą opowiadaniu. A teraz pytania
1. Co myślicie o darze posiadanym przez Neshi?
2. Czy Misha i Hatua zgodzą się na odebranie daru Neshi? Pozdrawiam i życzę udanych wakacji.😎🌞


poniedziałek, 6 czerwca 2016

Dar, dobry czy zły? ( part 1)

Z życia Mishy:
Kiedy urodziłam martwe lwiątko, kompletnie się załamałam. Niczego nie pragnęłam tak bardzo, jak odzyskania lwiątka. Jednak po paru tygodniach zrozumiałam, że trzeba żyć przyszłością, a wiem o tym dużo, ponieważ rodzice pożucili mnie i zostałam wychowana przez lwy, których wcale nie znałam, a poza tym przez nich musiałam przeżywać wiele smutnych chwil, ponieważ oni faworyzowali swoje dzieci, a ja musiałam sama sobie radzić. Ale wracając do tematu, bardzo pragnełam kolejnego dziecka, jednak bałam się, że znowu urodzi się martwe i kolejny raz musiałabym przechodzić przez  stres, ale mój mąż namówił mnie do kolejnego lwiątka, a dla Hatuy zrobiłabym wszystko. Ucieszyłam się kiedy na świat przyszła mała lwiczka, którą nazwałam Neshi...

Obecna chwila:
Neshi leżała w jaskini wtulona w sierść swojej matki. Ogólnie lwice były bardzo do siebie podobne z wyglądu, tylko , że Neshi ma nos Złoziemca po ojcu. Lwiczka wpatrywała się w wyjście z jaskini i czekała, aż mama pozwoli jej wyjść. Misha spojrzła na córkę, po czym rzekła:
- No dobrze... idź się bawić.
- Dziękuję mamo - odpowiedziała lwiczka
Neshi wybiegła z jaskini i poszła w stronę wodopoju, gdzie zazwyczaj przebywają inne lwiątka. Po chwili wędrówki lwiczka doszła do wodopoju, gdzie bawiły się lwiątka. Baridii kuzyn Neshi, Anabelle i jej siostra bliźniaczka Katy  oraz Dogo. Neshi podeszła do przyjaciół, po czym przywitała się, a następnie lwiątka rozpoczęły zabawę w zapasy. Oczywiście jak zwykle wygrał Baridi, a Dogo, który jest stanowczo zbyt pewny siebie wpadł na pewien pomysł...
- Hej, a może zrobimy coś czego nigdy nie robiliy? Co wy na to?
- Ja jestem za. - poparł przyjaciela Baridi
- To jaki masz pomył? - niemalże jednocześnie zadały to pytanie zupełnie nie podobne siostry bliźniaczki
- No więc może udamy się na tropienie gazel?
- Wiesz to chyba nie jest dobry pomysł... - zawachała się Neshi
- No co wy? Chcecie być jak dorosłe lwy czy wolicie zachowywać się jak małe lwiątka?
- Dobra idziemy! - powiedział zdecydowanie BaridIi

Grupka lwiątej szła przez sawanne. Nieco z przodu dumnym krokiem szedł mały książe, za nim jego wierny przyjaciel Dogo, za to lwiczki powoli dreptały za nimi. Neshi i Anabelle rozmawiały, śmiały się, jednak nie wszystkim było do śmiechu, ponieważ Katy szła obok lwiczek ze skwaszoną miną, pomimo tego, iż Neshi i biała lwiczka zapraszały ją do rozmowy.

Minęło trochę czsu, a wkońcu lwiątka znalazły sporą grupę antylop. Zarówno lwiaki jak i lwiczki usiedli na sporym kamieniu, który oddalony był na bezpieczną odległość od stada. Lwiątka bacznie odserwowały zachowania antylop, które nie robiły niczego bardzo fascynującego. 

Katy, która była typem " flirciarki" postanowiła poddać jakiś szalony pomysł jej towarzyszom, aby przypodobać się lwiaką. Jednak musiała wymyślić coś bardzo, ale to bardzo szybko, ponieważ nigdy nie wiadomo czy jej siostra ( której Katy zazdrościła wszystkiego ) nie wpadnie na coś innego szybciej od nej. Kremowa lwiczka myślała, myślała, aż wkońcu wymyśliła. Musiała jak najszybciej podzielić się z innymi jej " genialnym " pomysłem.
- Spójrzcie jaki to ciekawe zwierzęta - powiedziała Neshi
- Och tak... - wybąkną Dogo
- A ja mam superowy pomysł na to w jaki sposób ożywić to nudne siedzenie na tej skale i obserwowanie zwierząt, które praktycznie nic nie nie robią - powiedziała Katy
Jej wypowiedź chypa wzbudziała zainteresowanie wśród lwiątek, ponieważ wszyscy na raz powiedzieli " To jaki? Powiedz!". No, więc kremowa musiała zacząć przedstawiać swój plan.
- Ach więc... zakradniemy się do tych antylop, po czym jedno z nas wyjdzie im na przeciw i je wystraszy.
- Ale będzie ubaw! - skomentował to Dogo
- To chyba nie najlepszy pomysł - powiedziała Anabelle
- Ty zawsze musisz psuć najlepszą zabawę. Czy nie możesz choć raz zachwać się jak " normalne" lwiątko w naszym wieku? - powiedziała Katy, na co Anabelle odpowiedziała jej :
- Sama jesteś nienormalna! Nie pójdę tam i nie będe pakować się w paszczę śmierci!
- Czy my możemy już iść? - zapytał Dogo- I czy niemoglibyśmy choć raz przyjemnie spędzić czas beż słuchania waszych ciągłych kłótni??

  To były słowa wypowiedziane przez Doga, a następnie wszyscyci udali się do antylop. Lwiątka postanowiły, że to Katy przestraszy zwierzęta. I tak też się stało. Stado antylop w mgnieniu oka zaczęły biegać tu i tam, tym samym okrążając lwiątka. Jako pierwszego stratowano Doga, który wpadł na antylopę, przewrucił się na kamień, a następnie stracił przytomność. Lwiakowi z pomocą pobiegł Baridi, jednak to był wybór, którego książe pożalował, albowien jedna z antylop stanęła mu na ogon. Szary lwiak podskoczył i wpadł prosto pod koprta antylop. Katy ( która zawsze myśli tylko o sobie) prawie uciekła, ale poszła za nią siostra. Lwiczki zaczęły się gryźć, po czym nawzajem wrzuciły się pod antylopy. Neshi jako najmiejsza z lwiątek najdłużej uciekała i broniła się przed stadem zwierząt, ale nawet ona nie była w stanie uciec od stada antylop. Wkońcu mała lwiczka z grzywką upadła na ziemie ze zmęczenia, a kiedy zemdlała stratowało ją kilka antylop...

*****************************************
Rozdział drugi za nami. Przepraszam, że nie pojawił się w weekend, ale nie miałam wystarczająco dużo czasu, aby napisać tę notkę. No to teraz dość tego gadania, a czas na pytania:
1. Co myślicie o Katy i Anabelle? Jak myślicie czy słowa Doga do nich dotrą i czy staną się lepsze dla siebie?
2. Jak myślicie czy któreś z lwiątek umrze? Czy Neshi ma szanse na przeżycie?
To tyle, czekajcie na nową notke.

niedziela, 15 maja 2016

Radość, a jednocześnie smutek ( rozdział wprowadzający)

Król Jasiri stał przed jaskinią wraz ze swoim przyjacielem Hatuą,  lwy czekały na ma królową Uchawi oraz Mishe ( żonę Hatuy), które wydają na świat potomstwo. Lwy zaczęły się martwić o partnerki, ponieważ minęło już sporo czasu od zaczęcia porodu. Jednak ich obawy szybko przeminęły, ponieważ szaman Magicznej Doliny - Navasi wyszedł z jaskini.
- Królu Jasiri, gratuluje, twoja żona Uchawi urodziła zdrowego syna. - powiedział z radością szaman
- Czy mogę wejść i zobaczyć się z żoną i synem? - zapytał król
- Ależ oczywiście i nadajcie mu imie.
- Dobrze
- A co z Mishą? - zapytał Hatua
Na te słowa Navasiemu zszedł uśmiech z twarzy, a pojawił się smutek
-  Hatuo... lepiej wejdź i sam się przekonaj...
Na te słowa Hatua bardzo się zmartwił, więc szybko wszedł do jaskini. Zobaczył tam Uchawi i Jasiriego, któży przyglądali się ich dziecku. Jego żona Misha leżała obok królowej, Hatue bardzo uspokoił widok żony, która również trzymała lwiątko, było ono bardzo podobne do Hatuy, ale było inne niż jego mały kuzyn. Szarobrązowy lew zbliżył się do ukochanej, która patrzyła na męża ze smutkiem.
- Misha, mamy syna czy córkę? - zapytał
- To jest syn i już go straciliśmy. - powiedziała lwica, a jej piękne, zwykle wesołe oczy napełniły się łzami.
Hatua właśnie tego najbardziej się obawiał, spojżał na lwiątko i przyjął do wiadomości, że ich malutki synek, który miał przed sobą całe życie był nieżywy.
- Mamy martwego synka - powiedziała Misha, która widziała smutek jej męża.
Hatua popatrzał na syna ze smutkiem, bardzo żałował śmierci swego jedynego dziecka.
- Zaraz po tym jak się urodził miał problemy z oddychaniem. - powiedział szman który wszedł do jaskini i obioł lwa - Robiłem co mogłem by muc go uratować, ale było już za późno. - dodał ze smutkiem szaman
- Rozumiem,  Navasi muszę porozmawiać z żoną, czy mógłbyś zostawić nas samych?
- Co zechcesz, młody lwie. - odrzekł pawian
- Misha - odezwał się po chwili milczenia Hatua - musimy nadać mu imie i nie ważne czy jest żywy czy nie, zawsze będę go kochał.
- Ja też i mam idealne imie dla naszego synka. - powiedział Misha
- Jakie? - zapytał
- Huzuni, ponieważ urodził się w smutny dzień.
- Matko, ojcze, opiekujcie się moim synem - wyszeptał Hatua patrząc na syna, który już nagdy się nie obudzi.

Wieść o śmierci małego Huzuniego szybko rozeszła się po stadzie. Najbardziej żałowali tego rodzice i wujkowie ( dziadkowie od strony ojca umarli, a rodzice Mishy pożucili ją gdy była małym lwiątkiem).

Rozdział 1 za nami. Jeśli wam się spodobał to proszę o komentarze. Teraz czs na pytania
1. Która postać najbardziej przypadła Ci do gustu?
2. Co twoim zdaniem powinna zrobić Misha, jak potoczy się jej dalsza historia? ( oczywiście twoim zdaniem)
Jeśli historia się wam spodoba to  następny rozdział będzie w weekend.