środa, 22 czerwca 2016

Dar dobry czy zły? ( part 2)

 Na szczęście wypadek lwiątek widziała * Mkali - królewska majordomuska. Papuga widząc w jakie kłopoty wpakowały się lwiątka, natychmiast poinformowała króla i rodziców lwiątek...

 U Nafasiego:
- I co? Czy nic się nikomu nie stało? - zapytała Uchawi, która jest obecną królową Magicznej Doliny
- Na szczęście wszyscy mają tylko drobne urazy. Wyleczę wszystkich w mgnieniu oka. - odpowiedział szaman - A czy wiesz może droga królowo, kiedy przyjdą Hatua i Misha. Muszę z nimi poważnie porozmawiać.
- Własnie przyszli - odrzekła
Brązowy lew i jego żona szybko weszli do jaskini Nafasiego.
- Gdzie jest Neshi? - powiedziała młoda lwica, a w jej głosie miżna było usłyszeć strach.
- Chodźcie, zaprowadze was do niej.
Na końcu sporej jaskini, na lekkim podwyższeniu leżała lwiczka. Mała najwyraźniej w śpiączce, ponieważ oddychała. Jej ciało miało na sobie trochę ran, a na jej pyszczku malował się lekki uśmiech.

Misha natychmiast podbiegła do córki i przytuliła jej ciało. Lwica spojrzała na szamana, a w jej oczach było widać łzy. Misha spojrzała na szamana, wyglądała tak jak wtedy gdy w łapach trzymała martwe lwiątko. Nafasi od razu zrozumiał o ci chodzi młodej lwicy i rzekł :
- Spokojnie Misho. Wasza córka żyje i ją wylecze. Jest w dużo lepszym stanie niż od razu po wypadku. Ale przy leczeniu Neshi zdziwiło mnie jedno i to jest coś dobrego, a zarazem złego.
- Co to takiego Nafasi. - powiedzieli w tym samym czasie mąż i żona.
Nafasi zanim wypowiedział dalsze słowa, spojrzał, czy nikt ich nie obserwuje.
- No więc tak, Neshi gdy tylko do mnie trafiła na leczenie byłem zdziwiony samym faktem, że jeszcze żyje. Inne lwiątka z takimi obrażeniami umarłyby na miejscu. Jednak oprucz dużej ilości ran nic jej nie było. I pewnego wieczoru objawił mi się duch byłej królowej Umri, który mi powiedział, że... Wasza córka ma dar nieśmiertelności.
-  Że co takiego?
- Dar nieśmiertelności. Ten dar jest niezwykle rzadki. Jedyną krewną Neshi, która posiadała ten dar to była twoja matka Hatuo - Umri.
- To dobrze czy źle, że nasza córka ma ten dar?
- Obawiam się, że będą przez to kłopoty, ponieważ nasi sąsiedzi zabijają wszystkich nosicieli tego daru. I to właśnie lwy z Czarnej Ziemi zabiły byłą królową. Neshi grozi to samo. Trzeba jak najszybciej usunąć jej ten dar.
- Ale w jaki sposób Czarnoziemcy odbierają im te dary, w jaki sposób ty to zrobisz? - powiedziała Misha
- Ich rytuały są okropne. Czarnoziemcy najpierw zabierają ofierze radość, następnie zabierają im dusze, ponieważ w inny sposób nie da odebrać nieśmiertelności. A ja? Ja po prostu przygotuję ją na zabieg, potem dam jej specjalną mieszankę ziół. I za pomocą duchuw władców z przeszłości zabierzemy jej ten dar i po sprawie, ale może być jeden skutek uboczny, bez doświadczenia można odebrać dar, a tym samym pozbawić ofiare wszystkiego oprucz życia. To co? Zgadacie się?
- Więc my...

* Mkali ( suahili bystra)

*****************************************************
Notka za nami. Wiem, że długo nie było, ale teraz jest. Nie mogę uwierzyć, że już koniec roku i że, skończyłam przygodę z podstawówką z dobrą średnią. Jeśli podobała się notka, proszę o komentarze. Teraz notki będą pojawiać się częściej niż zwykle. Przepraszam za literówki i błędy, które z pewniścią toważyszą opowiadaniu. A teraz pytania
1. Co myślicie o darze posiadanym przez Neshi?
2. Czy Misha i Hatua zgodzą się na odebranie daru Neshi? Pozdrawiam i życzę udanych wakacji.😎🌞


poniedziałek, 6 czerwca 2016

Dar, dobry czy zły? ( part 1)

Z życia Mishy:
Kiedy urodziłam martwe lwiątko, kompletnie się załamałam. Niczego nie pragnęłam tak bardzo, jak odzyskania lwiątka. Jednak po paru tygodniach zrozumiałam, że trzeba żyć przyszłością, a wiem o tym dużo, ponieważ rodzice pożucili mnie i zostałam wychowana przez lwy, których wcale nie znałam, a poza tym przez nich musiałam przeżywać wiele smutnych chwil, ponieważ oni faworyzowali swoje dzieci, a ja musiałam sama sobie radzić. Ale wracając do tematu, bardzo pragnełam kolejnego dziecka, jednak bałam się, że znowu urodzi się martwe i kolejny raz musiałabym przechodzić przez  stres, ale mój mąż namówił mnie do kolejnego lwiątka, a dla Hatuy zrobiłabym wszystko. Ucieszyłam się kiedy na świat przyszła mała lwiczka, którą nazwałam Neshi...

Obecna chwila:
Neshi leżała w jaskini wtulona w sierść swojej matki. Ogólnie lwice były bardzo do siebie podobne z wyglądu, tylko , że Neshi ma nos Złoziemca po ojcu. Lwiczka wpatrywała się w wyjście z jaskini i czekała, aż mama pozwoli jej wyjść. Misha spojrzła na córkę, po czym rzekła:
- No dobrze... idź się bawić.
- Dziękuję mamo - odpowiedziała lwiczka
Neshi wybiegła z jaskini i poszła w stronę wodopoju, gdzie zazwyczaj przebywają inne lwiątka. Po chwili wędrówki lwiczka doszła do wodopoju, gdzie bawiły się lwiątka. Baridii kuzyn Neshi, Anabelle i jej siostra bliźniaczka Katy  oraz Dogo. Neshi podeszła do przyjaciół, po czym przywitała się, a następnie lwiątka rozpoczęły zabawę w zapasy. Oczywiście jak zwykle wygrał Baridi, a Dogo, który jest stanowczo zbyt pewny siebie wpadł na pewien pomysł...
- Hej, a może zrobimy coś czego nigdy nie robiliy? Co wy na to?
- Ja jestem za. - poparł przyjaciela Baridi
- To jaki masz pomył? - niemalże jednocześnie zadały to pytanie zupełnie nie podobne siostry bliźniaczki
- No więc może udamy się na tropienie gazel?
- Wiesz to chyba nie jest dobry pomysł... - zawachała się Neshi
- No co wy? Chcecie być jak dorosłe lwy czy wolicie zachowywać się jak małe lwiątka?
- Dobra idziemy! - powiedział zdecydowanie BaridIi

Grupka lwiątej szła przez sawanne. Nieco z przodu dumnym krokiem szedł mały książe, za nim jego wierny przyjaciel Dogo, za to lwiczki powoli dreptały za nimi. Neshi i Anabelle rozmawiały, śmiały się, jednak nie wszystkim było do śmiechu, ponieważ Katy szła obok lwiczek ze skwaszoną miną, pomimo tego, iż Neshi i biała lwiczka zapraszały ją do rozmowy.

Minęło trochę czsu, a wkońcu lwiątka znalazły sporą grupę antylop. Zarówno lwiaki jak i lwiczki usiedli na sporym kamieniu, który oddalony był na bezpieczną odległość od stada. Lwiątka bacznie odserwowały zachowania antylop, które nie robiły niczego bardzo fascynującego. 

Katy, która była typem " flirciarki" postanowiła poddać jakiś szalony pomysł jej towarzyszom, aby przypodobać się lwiaką. Jednak musiała wymyślić coś bardzo, ale to bardzo szybko, ponieważ nigdy nie wiadomo czy jej siostra ( której Katy zazdrościła wszystkiego ) nie wpadnie na coś innego szybciej od nej. Kremowa lwiczka myślała, myślała, aż wkońcu wymyśliła. Musiała jak najszybciej podzielić się z innymi jej " genialnym " pomysłem.
- Spójrzcie jaki to ciekawe zwierzęta - powiedziała Neshi
- Och tak... - wybąkną Dogo
- A ja mam superowy pomysł na to w jaki sposób ożywić to nudne siedzenie na tej skale i obserwowanie zwierząt, które praktycznie nic nie nie robią - powiedziała Katy
Jej wypowiedź chypa wzbudziała zainteresowanie wśród lwiątek, ponieważ wszyscy na raz powiedzieli " To jaki? Powiedz!". No, więc kremowa musiała zacząć przedstawiać swój plan.
- Ach więc... zakradniemy się do tych antylop, po czym jedno z nas wyjdzie im na przeciw i je wystraszy.
- Ale będzie ubaw! - skomentował to Dogo
- To chyba nie najlepszy pomysł - powiedziała Anabelle
- Ty zawsze musisz psuć najlepszą zabawę. Czy nie możesz choć raz zachwać się jak " normalne" lwiątko w naszym wieku? - powiedziała Katy, na co Anabelle odpowiedziała jej :
- Sama jesteś nienormalna! Nie pójdę tam i nie będe pakować się w paszczę śmierci!
- Czy my możemy już iść? - zapytał Dogo- I czy niemoglibyśmy choć raz przyjemnie spędzić czas beż słuchania waszych ciągłych kłótni??

  To były słowa wypowiedziane przez Doga, a następnie wszyscyci udali się do antylop. Lwiątka postanowiły, że to Katy przestraszy zwierzęta. I tak też się stało. Stado antylop w mgnieniu oka zaczęły biegać tu i tam, tym samym okrążając lwiątka. Jako pierwszego stratowano Doga, który wpadł na antylopę, przewrucił się na kamień, a następnie stracił przytomność. Lwiakowi z pomocą pobiegł Baridi, jednak to był wybór, którego książe pożalował, albowien jedna z antylop stanęła mu na ogon. Szary lwiak podskoczył i wpadł prosto pod koprta antylop. Katy ( która zawsze myśli tylko o sobie) prawie uciekła, ale poszła za nią siostra. Lwiczki zaczęły się gryźć, po czym nawzajem wrzuciły się pod antylopy. Neshi jako najmiejsza z lwiątek najdłużej uciekała i broniła się przed stadem zwierząt, ale nawet ona nie była w stanie uciec od stada antylop. Wkońcu mała lwiczka z grzywką upadła na ziemie ze zmęczenia, a kiedy zemdlała stratowało ją kilka antylop...

*****************************************
Rozdział drugi za nami. Przepraszam, że nie pojawił się w weekend, ale nie miałam wystarczająco dużo czasu, aby napisać tę notkę. No to teraz dość tego gadania, a czas na pytania:
1. Co myślicie o Katy i Anabelle? Jak myślicie czy słowa Doga do nich dotrą i czy staną się lepsze dla siebie?
2. Jak myślicie czy któreś z lwiątek umrze? Czy Neshi ma szanse na przeżycie?
To tyle, czekajcie na nową notke.