Losy lwiczki imieniem Neshi
poniedziałek, 19 września 2016
Żyje!!!
Witajcie moji drodzy czytelnicy. Jak zapewne zauważyliście postów nie było przez prawie cały miesiąc. Co było powowodem mojej dłuższej i dotąd nieuzasadnionej nieobecności? To bardzo proste - rodzice dali mi szlaban na bloggera, cały internet. Telefon mi zarekwirowali, a laptopa schowali. Na szczęście udało mi się ich przekonać by odwiesili mi szlaban wcześniej niż mieli zamiar. Nowa notka pojawi się do końca tego tygodnia. Oprucz tłumaczenia się z niebecności pragnę zaprosić was na mój nowy blog Akademia Panny Hamond. Będzie on opowiadał o dwujce rodzeństwa Nicol i Williamie. Niestety reszty wam nie zdradzę, ale jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć to po prostu zajrzyjcie na bloga. I to by było na tyle. Zapraszam do czytania i życzę miłego życia! (Xd).
wtorek, 2 sierpnia 2016
Rozmowa
Informacje od razu. Ta nota będzie krótka
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wyszliśmy z jaskini. Oby to nie było njc poważnego. Rodzice usiedli na perzeciwko mnie i patrzeli na mnie. W sumie nie wiem jakie uczucie było w ich spojżeniu. Raz się wydawało zaniepokojenie, raz to był strach, a nawet przerażenie. Czym oni tak się denerwują? Przecież nic nie zrobiłam.
- Neshi to bardzo ważna sprawa, więc skup się. - zaczęła mama
- Mama ma rację Neshi. - powiedział tata
- Powiedzcie mi wkońcu o co wam chodzi? - już nie wytrzymałam, ale uśmiechałam się jeszcze.
- Neshi ty masz dar nieśmiertelności. - powiedziała mama
- To jakiś rzart? Z tego co wiem prima aprilis był dawno temu.
- Nie Neshi to nie jest rzart to jest na poważnie. - powiedział tata poważnym tonem
- Ale jak to to nie możliwe. - powiedzialam z niedowierzaniem, ale gdy tylko spojżałam na miny rodziców zrozumiałam, że to nie żarty. - A więc to prawda tak?
- Tak Neshi i ten dar musi pozostać w tajemnicy do czasu usunięcia go. - powiedziała mama
- Rozumiem będzę milczeć jeśli chodzi o tą sprawę. A teraz przepraszam bardzo, ale idę spać. - Powiedziałam i odeszłam, wiem to była słaba wymówka, ale nie wymyśliłam niczego innego. To jak na dzisiejszy dzień za dużo.
Ok koniec notki. Chciałabym podziękować Mambo za komentowanie mojego bloga. Nie dam pytań bo nic nie wymyślę xd. A teraż rzegnam i życzę dobrej nocy. Jutro nowa notka.
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wyszliśmy z jaskini. Oby to nie było njc poważnego. Rodzice usiedli na perzeciwko mnie i patrzeli na mnie. W sumie nie wiem jakie uczucie było w ich spojżeniu. Raz się wydawało zaniepokojenie, raz to był strach, a nawet przerażenie. Czym oni tak się denerwują? Przecież nic nie zrobiłam.
- Neshi to bardzo ważna sprawa, więc skup się. - zaczęła mama
- Mama ma rację Neshi. - powiedział tata
- Powiedzcie mi wkońcu o co wam chodzi? - już nie wytrzymałam, ale uśmiechałam się jeszcze.
- Neshi ty masz dar nieśmiertelności. - powiedziała mama
- To jakiś rzart? Z tego co wiem prima aprilis był dawno temu.
- Nie Neshi to nie jest rzart to jest na poważnie. - powiedział tata poważnym tonem
- Ale jak to to nie możliwe. - powiedzialam z niedowierzaniem, ale gdy tylko spojżałam na miny rodziców zrozumiałam, że to nie żarty. - A więc to prawda tak?
- Tak Neshi i ten dar musi pozostać w tajemnicy do czasu usunięcia go. - powiedziała mama
- Rozumiem będzę milczeć jeśli chodzi o tą sprawę. A teraz przepraszam bardzo, ale idę spać. - Powiedziałam i odeszłam, wiem to była słaba wymówka, ale nie wymyśliłam niczego innego. To jak na dzisiejszy dzień za dużo.
Ok koniec notki. Chciałabym podziękować Mambo za komentowanie mojego bloga. Nie dam pytań bo nic nie wymyślę xd. A teraż rzegnam i życzę dobrej nocy. Jutro nowa notka.
Pozdrawiam
Czy ktoś o niewinnym wyglądzie zawsze jest taki niewinny?
- Nie wtrącaj się ty mały idioto! - wrzasnęła lwica
- Ciociu jestem księciem naszej Ziemi i rozkazuję ci zostawić te lwiątka! A teraz jeśli pozwolisz ciociu Carmen to pójdę z nimi i zamieszkam w Magicznej Dolinie.
Lwica na słowa tego małego lwiaka zaczęła mierzyć mnie i moich przyjaciół wzrokiem. Nagle zatrzymała się na mnie, ale jej wzrok nie był już pełny gniewu, ale zdziwienia. Lwica zaczęła do mnie powoli podchodzić i powiedziała.
- Proszę wybaczcie moje zachowanie i zechciejcie przyjąć moje zaproszenie na obiad na naszej ziemi. A przynajmiej ty je przyjmij droga lwiczko. - te ostatnie zdanie skierowała do mnie. Nie wiem o co jej chodzi, ale przyblirzała się do mnie.
- Zostaw ją ciociu! - wrzasnął lwial
Po tych słowach nasza piątka, a teraz szóstka uciekła spowrotem na tereny Magicznej Doliny.
- Jeju! Pierwszy raz widzę lwy zza granicy. I jestem Tofauti, książe Czarnej Ziemi.
- Ja jestem Baridi przyszły król Magicznej Doliny. To są moi przyjaciele Dogo, Katy i Anabell, a to moja kuzynka Neshi.
Tofauti wyglądał na miłegi i na takiego co ma dobre zamiary.Ale czy jego niewinny wygląd jest tylko przykrywką?
- Przepraszam Baridi, ale czy nie mógłbyś zaprowadzić mnie do króla tej przepięknej ziemi? - zapytał nasz nowy znajomy.
- Pewnie.
A nie chcesz wracać na swoją ziemie? - zapytał Dogo, widocznie jest zazdrosny o to, że mój kuzyn ma nowego znajomego
- Nie. Nie jestem następcą tronu, a tutzltutaj czuję się znacznie lepiej niż na mojej ziemi.
- Baridi zaprowadźmy już Tofautiego do twojego taty. Powinniśmy mu się odwdzięczyć za to co dla nas zrobił. - powiedziałam
- Racja. Chodź Tofauti.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ja, Baridi i nasz nowy gość przyszliśmy do jaskini królewskiej.
- Ojcze to jest nasz znajomy Tofauti. - naszego gościa przedstawił Baridi
- Witaj wasza wysokośćci. Mam na imię Tofauti. Pochodzę z Czarnej ziemi i prosiłbym o przejęcie do twojego stada.
- Cóż... Tofauti możesz przyłączyć soę do stada. Dopuki nie znajdziemy ci rodziny zastępczej zajmie się tobą Misha.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Niestety Baridi musiał zostać na nauce u mojego wujka, a reszty nie mogłam znaznaleźč, więc postanowiłam pokazać Tofautiemu naszą ziemi.
- Więc tak Tofauti tam jest wodopuj, po prawej są skały lwiątek, po prawej baobab naszego szamana, a przed nami jest jezioro.
- Dzięki, że mnie oprowadziłaś Neshi.
- Naprawdę to była dla mnie wielka. Przyjemność. Wkońcu poznałam kogoś w moim wieku. W stadzie są lwiątka starsze odemnie.
- Tak samo jest u mnie w stadzie.
- Powinniśmy już wracać. Zaraz będzie ciemno.
Ja i Tofauti szliśmy w ciszy, po kilkuminutowej wędrówce doszliśmy do mojej jaskini.
- Tofauti idź już się połuż musimy porozmawiać z Neshi. - powiedział mój tata. Mam nadzieje, że nie dowiedział się o naszym wypadzie na ziemie wroga. Z rodzicami wyszliśmy z jaskini, a kiedy byliśmy już nana dworze zaczęła się rozmowa.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział za nami. W sumie nie mam nic do ogłoszenia, oprucz tego, abyście zajrzeli do zakładki podpisz się. A teraz moja ulubiona część - pytania
1. Dlaczego Carmen nie zatrzymała Tofautiego?
2. Czy przyjęcie tofautiego do stada było dobrą decyzję?
3. Co sądzicie o Tofautim i jakie ma zamiary?
- Ciociu jestem księciem naszej Ziemi i rozkazuję ci zostawić te lwiątka! A teraz jeśli pozwolisz ciociu Carmen to pójdę z nimi i zamieszkam w Magicznej Dolinie.
Lwica na słowa tego małego lwiaka zaczęła mierzyć mnie i moich przyjaciół wzrokiem. Nagle zatrzymała się na mnie, ale jej wzrok nie był już pełny gniewu, ale zdziwienia. Lwica zaczęła do mnie powoli podchodzić i powiedziała.
- Proszę wybaczcie moje zachowanie i zechciejcie przyjąć moje zaproszenie na obiad na naszej ziemi. A przynajmiej ty je przyjmij droga lwiczko. - te ostatnie zdanie skierowała do mnie. Nie wiem o co jej chodzi, ale przyblirzała się do mnie.
- Zostaw ją ciociu! - wrzasnął lwial
Po tych słowach nasza piątka, a teraz szóstka uciekła spowrotem na tereny Magicznej Doliny.
- Jeju! Pierwszy raz widzę lwy zza granicy. I jestem Tofauti, książe Czarnej Ziemi.
- Ja jestem Baridi przyszły król Magicznej Doliny. To są moi przyjaciele Dogo, Katy i Anabell, a to moja kuzynka Neshi.
Tofauti wyglądał na miłegi i na takiego co ma dobre zamiary.Ale czy jego niewinny wygląd jest tylko przykrywką?
- Przepraszam Baridi, ale czy nie mógłbyś zaprowadzić mnie do króla tej przepięknej ziemi? - zapytał nasz nowy znajomy.
- Pewnie.
A nie chcesz wracać na swoją ziemie? - zapytał Dogo, widocznie jest zazdrosny o to, że mój kuzyn ma nowego znajomego
- Nie. Nie jestem następcą tronu, a tutzltutaj czuję się znacznie lepiej niż na mojej ziemi.
- Baridi zaprowadźmy już Tofautiego do twojego taty. Powinniśmy mu się odwdzięczyć za to co dla nas zrobił. - powiedziałam
- Racja. Chodź Tofauti.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ja, Baridi i nasz nowy gość przyszliśmy do jaskini królewskiej.
- Ojcze to jest nasz znajomy Tofauti. - naszego gościa przedstawił Baridi
- Witaj wasza wysokośćci. Mam na imię Tofauti. Pochodzę z Czarnej ziemi i prosiłbym o przejęcie do twojego stada.
- Cóż... Tofauti możesz przyłączyć soę do stada. Dopuki nie znajdziemy ci rodziny zastępczej zajmie się tobą Misha.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Niestety Baridi musiał zostać na nauce u mojego wujka, a reszty nie mogłam znaznaleźč, więc postanowiłam pokazać Tofautiemu naszą ziemi.
- Więc tak Tofauti tam jest wodopuj, po prawej są skały lwiątek, po prawej baobab naszego szamana, a przed nami jest jezioro.
- Dzięki, że mnie oprowadziłaś Neshi.
- Naprawdę to była dla mnie wielka. Przyjemność. Wkońcu poznałam kogoś w moim wieku. W stadzie są lwiątka starsze odemnie.
- Tak samo jest u mnie w stadzie.
- Powinniśmy już wracać. Zaraz będzie ciemno.
Ja i Tofauti szliśmy w ciszy, po kilkuminutowej wędrówce doszliśmy do mojej jaskini.
- Tofauti idź już się połuż musimy porozmawiać z Neshi. - powiedział mój tata. Mam nadzieje, że nie dowiedział się o naszym wypadzie na ziemie wroga. Z rodzicami wyszliśmy z jaskini, a kiedy byliśmy już nana dworze zaczęła się rozmowa.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział za nami. W sumie nie mam nic do ogłoszenia, oprucz tego, abyście zajrzeli do zakładki podpisz się. A teraz moja ulubiona część - pytania
1. Dlaczego Carmen nie zatrzymała Tofautiego?
2. Czy przyjęcie tofautiego do stada było dobrą decyzję?
3. Co sądzicie o Tofautim i jakie ma zamiary?
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
Zaczynają się kłopoty...
Anabell
Obudziłam się bardzo wcześnie. Jeszcze nikt nie wstał, więc postanowiłam iść obudzić Neshi. Ona zawsze ma dobre pomysły. Wstałam z miejsca, ale poczułam, że ktoś pociągnął mnie za ogon. Obwróciłam się i zobaczyłam Katy. Och... Czego ona odemnie chce!?
- Gdzie się wybierasz? - powiedziała moja siostra z chytrym uśmiechem
- A czemu chcesz wiedzieć? Czy to jakieś przesłuchanie? - odpowiedziałam siostrze.
- Ciszej, bo zaraz obudzisz stado. Przyznaj się idziesz po Neshi, aby wyjść z nią. - moja siostra skąś to wiedziała, ale z kąt?
- Widzisz? Miałam racje! Chciałaś wyrwać się z Neshi i zostawić mnie i resztę paczki. - powiedziała siostra
- Słuchaj Katy! Po pierwsze nie chciałam wyrwać się z Neshi, po drugie po resztę też chciałam iść. Ale po ciebie nie, więc wróć do mamy. I puść mój ogon!
- Myślisz, że grzeczne zostanę z mamą? Mylisz się. Wystarczy, że pójdę do mamy i wypłaczę się.
- Ale z ciebie wredna baba! No dobra! Chodź za mną.
Boże... Jak ona mnie denerwóje! Musi iść ze mną, ponieważ nie chcę, aby mama była na mnie zła za to, że niechcę wziąć za sobą tego chodzącego zła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kilka minut później wszyscy zebraliśmy się w jednym miejscu.
- Dobra co robimy? - zapytał Dogo
- Ja mam genialny pomysł. Chodźmy na granice z Czarną Ziemią. - powiedziała Katy. Nie wiem w co ona chce nas wpakować.
- No... naprawdę świetny pomysł. - powiedziałam z sarkazmem
- Daj spokuj Anabell. - o odezwał się książe
- Dogo ma racje. Co może się stać? - ten Dogo mnie wkurza, jak zwykle trzyma stronę tego Baridiego
- Neshi idziesz ze mną czy wolisz złamać zakaz zbliżania się do granicy?
- No niewiem...
- Anabell mogę na słówko? - powiedziała moja jakrze mądra siostrzyczka. - Dobra chcesz abym poszła do mamy i naskarzyła na ciebie? - powiedziała Katy kiedy doszłyśmy od reszty
- A co niby jej powiesz? Że nie chcę złamać zakazu? Wybacz, ale mama raczej ci nie uwierzy.
- Ach tak? Wiesz jak na ciebie nagadałam mamie po tym wypadku z antylopami.
- Po prostu kłamałaś Katy!
- Och nie! Anabell ja nigby ni kłamie, ale tylko odrobinę przekręcam prawdę.
- Wygrałaś idziemy.
Ja nie wiem co jest daje manipulować sobą. Oby nic się nie stało.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Doszliśmy do granicy. Nasza ziemia była taka piękna, pełna roślin, a ziemia tych czarnych Murzynów była kompletnie zniszczona.
- I widzicie? Nic się nje stało, a dzięki Katy mamy świetną zabawę. Mam racje Dogo? - O! Książe się odezwał!
- Tak... Jak zwykle z resztą.
Zaraz krzaki zaczęły się ruszać. Wszyscy z napięciem oczekiwaliśmy co wyjdzie zza krzaków. Jeśli to jest ktoś z Murzynów to przekichane. Wszyscy oczekiwaliśmy w napięciu. I jak przeczuwałam zza krzaków wyłoniła się pewna lwica. Była cała szara i miała błękitne oczy.
Nie no ja chyba zwariuje już drugi raz pakujemy się w kłopoty.
- Dogo, zrób coś... - Szepnął ksiąrze tchurz do przyjaciela. Baridi nie powinien rządzić nawet jakąś kupą!
- Eee okej. Przepraszam bardzo pani dziwaczko, ale stoi pani przed księciem Magicznej Doliny i chciałbym prosić panią o pozwolenie powrócenia na naszą ziemię.- nie no ja nie mogę. On też nie umiałby rządzoć jakąś głupią kupą.
Ja to załatwię!
- Przepraszam bardzo pani z Murzyńskich ziem, ale dlaczego pani nas nie przepuści. I proszę nie patrzeć tak na mnie!- nie wiem co mi do głowy przyszło, aby tak odezwać się do nieznanej mi osoby.
- Ty niewychowane, beszczelne dziecko! Mamusia nie nauczyła cię dobrego zachowania wobec dorosłych? - już uniosła łapę, aby mi pożądnie przyłorzyć, ale powstrzymało ją pewne lwiątko
- Ciociu nie rób im krzywdy! Proszę!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Notka za nami. Nie ma co się zabardzi rozpisywać, ale mam takie pytanie wolicie krótkie notki, ale częstrze czy dłurzsze rozdziały, ale żadko. Wiem, że przesadziłam z fymi murzynami i tak dalej, ale proszę się nie czepiać, ponieważ Anabell ma dziś zły dzień ze względu na Katy. A teraz pytania.
1. Kim jest to tajemnicze lwiątko?
Pozdrawiam.
Obudziłam się bardzo wcześnie. Jeszcze nikt nie wstał, więc postanowiłam iść obudzić Neshi. Ona zawsze ma dobre pomysły. Wstałam z miejsca, ale poczułam, że ktoś pociągnął mnie za ogon. Obwróciłam się i zobaczyłam Katy. Och... Czego ona odemnie chce!?
- Gdzie się wybierasz? - powiedziała moja siostra z chytrym uśmiechem
- A czemu chcesz wiedzieć? Czy to jakieś przesłuchanie? - odpowiedziałam siostrze.
- Ciszej, bo zaraz obudzisz stado. Przyznaj się idziesz po Neshi, aby wyjść z nią. - moja siostra skąś to wiedziała, ale z kąt?
- Widzisz? Miałam racje! Chciałaś wyrwać się z Neshi i zostawić mnie i resztę paczki. - powiedziała siostra
- Słuchaj Katy! Po pierwsze nie chciałam wyrwać się z Neshi, po drugie po resztę też chciałam iść. Ale po ciebie nie, więc wróć do mamy. I puść mój ogon!
- Myślisz, że grzeczne zostanę z mamą? Mylisz się. Wystarczy, że pójdę do mamy i wypłaczę się.
- Ale z ciebie wredna baba! No dobra! Chodź za mną.
Boże... Jak ona mnie denerwóje! Musi iść ze mną, ponieważ nie chcę, aby mama była na mnie zła za to, że niechcę wziąć za sobą tego chodzącego zła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kilka minut później wszyscy zebraliśmy się w jednym miejscu.
- Dobra co robimy? - zapytał Dogo
- Ja mam genialny pomysł. Chodźmy na granice z Czarną Ziemią. - powiedziała Katy. Nie wiem w co ona chce nas wpakować.
- No... naprawdę świetny pomysł. - powiedziałam z sarkazmem
- Daj spokuj Anabell. - o odezwał się książe
- Dogo ma racje. Co może się stać? - ten Dogo mnie wkurza, jak zwykle trzyma stronę tego Baridiego
- Neshi idziesz ze mną czy wolisz złamać zakaz zbliżania się do granicy?
- No niewiem...
- Anabell mogę na słówko? - powiedziała moja jakrze mądra siostrzyczka. - Dobra chcesz abym poszła do mamy i naskarzyła na ciebie? - powiedziała Katy kiedy doszłyśmy od reszty
- A co niby jej powiesz? Że nie chcę złamać zakazu? Wybacz, ale mama raczej ci nie uwierzy.
- Ach tak? Wiesz jak na ciebie nagadałam mamie po tym wypadku z antylopami.
- Po prostu kłamałaś Katy!
- Och nie! Anabell ja nigby ni kłamie, ale tylko odrobinę przekręcam prawdę.
- Wygrałaś idziemy.
Ja nie wiem co jest daje manipulować sobą. Oby nic się nie stało.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Doszliśmy do granicy. Nasza ziemia była taka piękna, pełna roślin, a ziemia tych czarnych Murzynów była kompletnie zniszczona.
- I widzicie? Nic się nje stało, a dzięki Katy mamy świetną zabawę. Mam racje Dogo? - O! Książe się odezwał!
- Tak... Jak zwykle z resztą.
Zaraz krzaki zaczęły się ruszać. Wszyscy z napięciem oczekiwaliśmy co wyjdzie zza krzaków. Jeśli to jest ktoś z Murzynów to przekichane. Wszyscy oczekiwaliśmy w napięciu. I jak przeczuwałam zza krzaków wyłoniła się pewna lwica. Była cała szara i miała błękitne oczy.
Nie no ja chyba zwariuje już drugi raz pakujemy się w kłopoty.
- Dogo, zrób coś... - Szepnął ksiąrze tchurz do przyjaciela. Baridi nie powinien rządzić nawet jakąś kupą!
- Eee okej. Przepraszam bardzo pani dziwaczko, ale stoi pani przed księciem Magicznej Doliny i chciałbym prosić panią o pozwolenie powrócenia na naszą ziemię.- nie no ja nie mogę. On też nie umiałby rządzoć jakąś głupią kupą.
Ja to załatwię!
- Przepraszam bardzo pani z Murzyńskich ziem, ale dlaczego pani nas nie przepuści. I proszę nie patrzeć tak na mnie!- nie wiem co mi do głowy przyszło, aby tak odezwać się do nieznanej mi osoby.
- Ty niewychowane, beszczelne dziecko! Mamusia nie nauczyła cię dobrego zachowania wobec dorosłych? - już uniosła łapę, aby mi pożądnie przyłorzyć, ale powstrzymało ją pewne lwiątko
- Ciociu nie rób im krzywdy! Proszę!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Notka za nami. Nie ma co się zabardzi rozpisywać, ale mam takie pytanie wolicie krótkie notki, ale częstrze czy dłurzsze rozdziały, ale żadko. Wiem, że przesadziłam z fymi murzynami i tak dalej, ale proszę się nie czepiać, ponieważ Anabell ma dziś zły dzień ze względu na Katy. A teraz pytania.
1. Kim jest to tajemnicze lwiątko?
Pozdrawiam.
poniedziałek, 18 lipca 2016
Zwykły dzień Neshi
-Zgadzamy się! - to były ostatnie słowa wypowiedziane przez rodziców podczas wizyty w baobabie Nafasiego.
*~*
Obodziłam się zalana potem. Rozejrzałam się do okoła, leżałam w jaskini obok rodziców. Było jeszcze wcześnie. Uff. Odetchnełam z ulgą to tylko zły sen. Może powinnam obudzić mame i o wszystkim jej opowiedzieć? Po chwili namysłu doszłam do wniosku, że zrobie to rano. Na szczęście dzisiejszy dzień spędzę z mamą. Już nie mogę się doczekać. Czas mi się okropnie dłużył. Minutuy mijały powoli, zaczełam już się denerwować. Dlaczego ten czas nie może płynąć szybciej?! Strasznie się nudziłam, aby zabić ten dłużący się czas postanowiłam porysować pazurem po ziemi. Może uda mi się narysować się coś takiego jak Nafasi. Rysuję, rysuję, rysuję ( a tak naprawdę bazgrze po ziemi). I co wyszło? Jakiś brzydki pysk lwa. No cóż... Nie każdy może być dobry we wszystkim. Usłyszałam, że lwice zaczynają się budzić. Zamazałam rysunek łapą. Kątem oka dostrzegłam mame, która się obudziła. Podeszłam do niej. I zapytałam czy mogę iść obserwować polowanie. Mama na początku nie była zbyt pewna odpowiedzi, jednak po krótkim czasie pozwoliła mi, ale pod warunkiem, że będę obserwować z dalekiej odległości. Podczas polowania każda lwica wiedziała co ma robić i gdzie stać. To był wspaniały widok patrzeć jak grupka, która składa się z kilku lwic jest zgraną grupą. Wyglądały jakby umiały czytać sobie w myślach. Napoczątek lwice otoczyły stado, wybrały cele, którymi były dwie młode, dorodne antylopy. Następnie podzieliły się na grupki, zaatakowaly antylopy i... śniadanie gotowe. Nie mogę się doczekać tego dnia, w którym odbędzie się moje pierwsze polowanie.
Wraz z lwicami i mamą wróciliśmy na Magiczną Skałę. Zjadłam śniadanie, po czym z mamą wyszłam z jaskini. Miałyśmy w planach spędzić ten dzień na łące. Kiedy tam doszłyśmy na miejsce mama zaproponowała, że opowie mi historie.
Misha
To Nafasi zalecił mi abym opowiedziała tę historie. Musimy z Hatuą powiedzieć naszej córce jaki jest jej dar i musimy go usunąć. Nafasi powiedział abym opowiedziała jej tą historie.
- Neshi wysłuchaj tę historię- powiedziałam. Moja córka zwróciła na mnie uwagę i zaczęła patrzeć na mnie z zaciekawieniem - Dawno dawno temu na Lwiej Ziemi jeszcze za czasów króla Ahadiego - zaczęłam opowiadać - zaczęły rodzić się w stadzie różne lwy, ale najrzadszy gatunek to lwy nieśmiertelne. Lwy oraz lwice, które posiadały ten dar nie mogły umrzeć przez rzadne obrarzenia i choroby. Były niepokonane. Pewnego razu nieśmiertelni nie mogli znieść, że dowodzi nimi zwykły lew, więc zajeli ziemie, która dawniej była nazywana Wolną Ziemią. Nieśmiertelni założyli na Wolnej Ziemi Magiczną Doline. To było niepokonane plemie, które wygrywało wszystkie walki i Magiczna Dolina stała się najpotężniejszą ziemią...
- Ale to chyba dobrze, prawda? - przerwała mi córka
- Kochanie wysłuchaj tej opowieści do końca. A więc...Magiczna Dolina była wtedy najpotężniejszą ziemią, jednak lwy z Czarnej Ziemi nje mogły zaakceptować utraty swojej dawnej potęgi. W rezultacie Czarnoziemcy zaczeli spiskować przeciwko nieśmiertelnym. I wpadli na pomysł w jaki sposób uśmiercać nieśmiertelne lwy. Czarnoziemcy zaczeli wzywać najlepszych szamanów tamtych lat aby wynaleźli miksture , która umożliwi im pozbycia się nieśmiertelnych oraz pomoże przywrócić czarnym ich dawną chwałe i potęgę. I tak też się stało. Czarni wlali miksurę do wodopoju nieśmierlelnych. Każdy, kto wypił choć łyk zatrutej wody w trybie natychmiastowym umierał. Teraz jednak jest inaczej istnieją na świecie kilka lub kilkanaście lwów, które są obdażone darem nieśmiertelności, a czarne lwy czychają na nich i chcą im go odebrać i wykożystać przeciwko innym ziemią.
Ja
Po tym jak mama skończyła opowiadać historie zaczęłam zadawać jej różne pytania typu: Dlaczego tak było?, Co się stało?, Czy możliwe jest, że każda osoba, którą znam ma taki dar? Mamie chyba znudziło się odpowiadanie na moje pytania, więc wzięła mnie w pysk i postawiła na pobliskiej skale, a następnie uśmiechnęła się. Oczywiście odwzajemniłam ten uśmiech.
- Mamo zestaw mnie na ziemie. - powiedziałam
*~*
Obodziłam się zalana potem. Rozejrzałam się do okoła, leżałam w jaskini obok rodziców. Było jeszcze wcześnie. Uff. Odetchnełam z ulgą to tylko zły sen. Może powinnam obudzić mame i o wszystkim jej opowiedzieć? Po chwili namysłu doszłam do wniosku, że zrobie to rano. Na szczęście dzisiejszy dzień spędzę z mamą. Już nie mogę się doczekać. Czas mi się okropnie dłużył. Minutuy mijały powoli, zaczełam już się denerwować. Dlaczego ten czas nie może płynąć szybciej?! Strasznie się nudziłam, aby zabić ten dłużący się czas postanowiłam porysować pazurem po ziemi. Może uda mi się narysować się coś takiego jak Nafasi. Rysuję, rysuję, rysuję ( a tak naprawdę bazgrze po ziemi). I co wyszło? Jakiś brzydki pysk lwa. No cóż... Nie każdy może być dobry we wszystkim. Usłyszałam, że lwice zaczynają się budzić. Zamazałam rysunek łapą. Kątem oka dostrzegłam mame, która się obudziła. Podeszłam do niej. I zapytałam czy mogę iść obserwować polowanie. Mama na początku nie była zbyt pewna odpowiedzi, jednak po krótkim czasie pozwoliła mi, ale pod warunkiem, że będę obserwować z dalekiej odległości. Podczas polowania każda lwica wiedziała co ma robić i gdzie stać. To był wspaniały widok patrzeć jak grupka, która składa się z kilku lwic jest zgraną grupą. Wyglądały jakby umiały czytać sobie w myślach. Napoczątek lwice otoczyły stado, wybrały cele, którymi były dwie młode, dorodne antylopy. Następnie podzieliły się na grupki, zaatakowaly antylopy i... śniadanie gotowe. Nie mogę się doczekać tego dnia, w którym odbędzie się moje pierwsze polowanie.
Wraz z lwicami i mamą wróciliśmy na Magiczną Skałę. Zjadłam śniadanie, po czym z mamą wyszłam z jaskini. Miałyśmy w planach spędzić ten dzień na łące. Kiedy tam doszłyśmy na miejsce mama zaproponowała, że opowie mi historie.
Misha
To Nafasi zalecił mi abym opowiedziała tę historie. Musimy z Hatuą powiedzieć naszej córce jaki jest jej dar i musimy go usunąć. Nafasi powiedział abym opowiedziała jej tą historie.
- Neshi wysłuchaj tę historię- powiedziałam. Moja córka zwróciła na mnie uwagę i zaczęła patrzeć na mnie z zaciekawieniem - Dawno dawno temu na Lwiej Ziemi jeszcze za czasów króla Ahadiego - zaczęłam opowiadać - zaczęły rodzić się w stadzie różne lwy, ale najrzadszy gatunek to lwy nieśmiertelne. Lwy oraz lwice, które posiadały ten dar nie mogły umrzeć przez rzadne obrarzenia i choroby. Były niepokonane. Pewnego razu nieśmiertelni nie mogli znieść, że dowodzi nimi zwykły lew, więc zajeli ziemie, która dawniej była nazywana Wolną Ziemią. Nieśmiertelni założyli na Wolnej Ziemi Magiczną Doline. To było niepokonane plemie, które wygrywało wszystkie walki i Magiczna Dolina stała się najpotężniejszą ziemią...
- Ale to chyba dobrze, prawda? - przerwała mi córka
- Kochanie wysłuchaj tej opowieści do końca. A więc...Magiczna Dolina była wtedy najpotężniejszą ziemią, jednak lwy z Czarnej Ziemi nje mogły zaakceptować utraty swojej dawnej potęgi. W rezultacie Czarnoziemcy zaczeli spiskować przeciwko nieśmiertelnym. I wpadli na pomysł w jaki sposób uśmiercać nieśmiertelne lwy. Czarnoziemcy zaczeli wzywać najlepszych szamanów tamtych lat aby wynaleźli miksture , która umożliwi im pozbycia się nieśmiertelnych oraz pomoże przywrócić czarnym ich dawną chwałe i potęgę. I tak też się stało. Czarni wlali miksurę do wodopoju nieśmierlelnych. Każdy, kto wypił choć łyk zatrutej wody w trybie natychmiastowym umierał. Teraz jednak jest inaczej istnieją na świecie kilka lub kilkanaście lwów, które są obdażone darem nieśmiertelności, a czarne lwy czychają na nich i chcą im go odebrać i wykożystać przeciwko innym ziemią.
Ja
Po tym jak mama skończyła opowiadać historie zaczęłam zadawać jej różne pytania typu: Dlaczego tak było?, Co się stało?, Czy możliwe jest, że każda osoba, którą znam ma taki dar? Mamie chyba znudziło się odpowiadanie na moje pytania, więc wzięła mnie w pysk i postawiła na pobliskiej skale, a następnie uśmiechnęła się. Oczywiście odwzajemniłam ten uśmiech.
- Mamo zestaw mnie na ziemie. - powiedziałam
Mama nic nie zrobiła tylko uśmiechnęła się chytrze. No cóż... skoro chce zaatakowayto chętnie pobawię się z nią, ale po mojemu. Kiedy mama przybliżyła się do mnie zeskoczyłam ze skały na jej gezbiet, a potem na ziemię. I wtedy przypomniałam sobie o moim koszmarze. Ale czy ma to sens marnować nasz cenny czas na opowiadanie o czymś co jest tylko snem.
****************************************************************
Wiem, że notka miała być później, jednak skończyłam ją szybciej niż zamierzałam. Teraz mam jakiś czas wolny, więc notki będą pojawiały się częściej, więc zaglądajcie tu częściej. Dodałam nową ankiete. Zapomniałam wspomnieć, że we werześniu będzie niespodzianka dla osób, które komentują. Następna notka jeszcze w tym tygodniu i zdradzę, że będzie z perspektywy Anabell. Dziesiaj nie będzie pytań, ponieważ dzisiaj w rozdziale strasznie przynudzałam. Pozdrawiam i zachęcam do komentowania.
niedziela, 17 lipca 2016
Ankieta
Dodałam nową ankietę. Chodzi w niej o to czy waszym zadaniem powinnam założyć watachę wilków (blog). Notka pojawi się gdzieś środa-sobota, zatem oczekujcie nowej notki.
poniedziałek, 4 lipca 2016
Info + mała pogadanka :)
Witajcie drodzy czytelnicy! Notki nie pojawiały się w ostatnim czasie i bardzo was za to przepraszam. Chciałabym poinformować was o tym, że notek nie będzie przez dłuższy czas. Będę was informować o nowych rozdziałach.
Notki przez okres dwuch tygodni nie będzie ze względu na mój wyjazd. Chciałabym wiedzieć jak wy spędzicie te wakacje. Napiszcie o tym koniecznie w komentarzu.
I chyba ostatnia sprawa. Mam coraz mniej komentarzy pod rozdziałami i chciałabym wiedzieć o czym chcecie czytać na tym blogu. Macie jakieś pomysły na jakieś zabawy, konkursy, ankiety? Jeśli tak to podzielcie się swoimi pomysłami w zakładce "Propozycje".
I to by było na tyle. Życzę udanych wakacji.
Notki przez okres dwuch tygodni nie będzie ze względu na mój wyjazd. Chciałabym wiedzieć jak wy spędzicie te wakacje. Napiszcie o tym koniecznie w komentarzu.
I chyba ostatnia sprawa. Mam coraz mniej komentarzy pod rozdziałami i chciałabym wiedzieć o czym chcecie czytać na tym blogu. Macie jakieś pomysły na jakieś zabawy, konkursy, ankiety? Jeśli tak to podzielcie się swoimi pomysłami w zakładce "Propozycje".
I to by było na tyle. Życzę udanych wakacji.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


