niedziela, 15 maja 2016

Radość, a jednocześnie smutek ( rozdział wprowadzający)

Król Jasiri stał przed jaskinią wraz ze swoim przyjacielem Hatuą,  lwy czekały na ma królową Uchawi oraz Mishe ( żonę Hatuy), które wydają na świat potomstwo. Lwy zaczęły się martwić o partnerki, ponieważ minęło już sporo czasu od zaczęcia porodu. Jednak ich obawy szybko przeminęły, ponieważ szaman Magicznej Doliny - Navasi wyszedł z jaskini.
- Królu Jasiri, gratuluje, twoja żona Uchawi urodziła zdrowego syna. - powiedział z radością szaman
- Czy mogę wejść i zobaczyć się z żoną i synem? - zapytał król
- Ależ oczywiście i nadajcie mu imie.
- Dobrze
- A co z Mishą? - zapytał Hatua
Na te słowa Navasiemu zszedł uśmiech z twarzy, a pojawił się smutek
-  Hatuo... lepiej wejdź i sam się przekonaj...
Na te słowa Hatua bardzo się zmartwił, więc szybko wszedł do jaskini. Zobaczył tam Uchawi i Jasiriego, któży przyglądali się ich dziecku. Jego żona Misha leżała obok królowej, Hatue bardzo uspokoił widok żony, która również trzymała lwiątko, było ono bardzo podobne do Hatuy, ale było inne niż jego mały kuzyn. Szarobrązowy lew zbliżył się do ukochanej, która patrzyła na męża ze smutkiem.
- Misha, mamy syna czy córkę? - zapytał
- To jest syn i już go straciliśmy. - powiedziała lwica, a jej piękne, zwykle wesołe oczy napełniły się łzami.
Hatua właśnie tego najbardziej się obawiał, spojżał na lwiątko i przyjął do wiadomości, że ich malutki synek, który miał przed sobą całe życie był nieżywy.
- Mamy martwego synka - powiedziała Misha, która widziała smutek jej męża.
Hatua popatrzał na syna ze smutkiem, bardzo żałował śmierci swego jedynego dziecka.
- Zaraz po tym jak się urodził miał problemy z oddychaniem. - powiedział szman który wszedł do jaskini i obioł lwa - Robiłem co mogłem by muc go uratować, ale było już za późno. - dodał ze smutkiem szaman
- Rozumiem,  Navasi muszę porozmawiać z żoną, czy mógłbyś zostawić nas samych?
- Co zechcesz, młody lwie. - odrzekł pawian
- Misha - odezwał się po chwili milczenia Hatua - musimy nadać mu imie i nie ważne czy jest żywy czy nie, zawsze będę go kochał.
- Ja też i mam idealne imie dla naszego synka. - powiedział Misha
- Jakie? - zapytał
- Huzuni, ponieważ urodził się w smutny dzień.
- Matko, ojcze, opiekujcie się moim synem - wyszeptał Hatua patrząc na syna, który już nagdy się nie obudzi.

Wieść o śmierci małego Huzuniego szybko rozeszła się po stadzie. Najbardziej żałowali tego rodzice i wujkowie ( dziadkowie od strony ojca umarli, a rodzice Mishy pożucili ją gdy była małym lwiątkiem).

Rozdział 1 za nami. Jeśli wam się spodobał to proszę o komentarze. Teraz czs na pytania
1. Która postać najbardziej przypadła Ci do gustu?
2. Co twoim zdaniem powinna zrobić Misha, jak potoczy się jej dalsza historia? ( oczywiście twoim zdaniem)
Jeśli historia się wam spodoba to  następny rozdział będzie w weekend.